I znowu mnie trochę nie było, i znowu przepadłem jak kamień w wodę. Jednak znowu wracam i pojawiam się jak ta gwiazdka na niebie. :-P
Minęły święta, Sylwester, Nowy Rok - mam nadzieję, że wszystkim Gwiazdor przysłał porządne prezenty a Sylwester był pijany, radosny i spędzony w nieziemsko dobrym nastroju. Ja spędziłem Sylwestra sam, ale na wesoło. Tak wyszło, ale co tam - i tak się dobrze bawiłem przy ulubionej muzyce i zimnym piwie. :-)
Co u mnie? Z koleżanką, o której pisałem w poprzedniej notce widujemy się, ale tak po koleżeńsku. Ale za to pojawiła się jej koleżanka, z którą naprawdę fajnie mi się gada, a i ona lubi ze mną posiedzieć przy kawie czy piwku. :-) W pracy różnie, przed świętami jak wiadomo ruch był ponadprzeciętny, kolejki, masa ludzi. Teraz trochę ucichło, ale i tak jest co robić.
Taka fajna przeróbka Maleńczuka i Yugotonu. Lepsza niż oryginał. :-)
Nie zasłaniaj chmurami smutku tęczy szczęścia...
Trwaj w moich snach, w błysku spojrzenia...
Nie uciekaj z moich marzeń, z myśli..
Bądź w każdym ciepłym promieniu słońca....
Zielenią wiosennych pól, śpiewem ptaków...
Szeptem na wietrze, rosą na liściu...
Bądź niezmąconą taflą krystalicznej wody...
Nieodkrytą tajemnicą, dotknięciem anioła...
Czekałem na jeden gest, jedno słowo...
Na melodię twych słów brzmiących w tle...
Wiedziałem, że przyjdziesz i będziesz...
Mój aniele, bogini, miłości...
Wracam... Porzuciłem to swoje blogowe dziecko, wylałem je z kąpielą, ale wracam... Dawno mnie tu nie było, brakowało mi jakoś chęci i czasu do pisania. Stęskniłem się jednak za tym by czasem coś naskrobać...
Co się zmieniło od lipca? Liczba moich lat posunęła się o jeden w górę, dwa miesiące byłem z pewną dziewczyną, ale się skończyło bo okazała się skarbonką bez dna. Teraz znowu jestem sam, ale może się to zmieni. Poznałem ostatnio fajną dziewczynę, a co z tego wyjdzie to się okaże. Z Judytką się widujemy i mimo tego, że Ona ma chłopaka za każdym razem rozumiemy się znakomicie i bardzo miło płynie czas spędzany z Nią. Praca się nie zmieniła, dalej walczę z kolejkami na kasie. Poza tym jak zwykle, książka, film i muzyka. Co do filmów - ostatnio bardzo mi się spodobał film "Twarze w tłumie" ("Faces In The Crowd"). Dobry thriller z ciekawym scenariuszem. W roli głównej występuje Milla Jovovich.
Muzycznie - coś co odkryłem i słucham pod ogromnym wrażeniem! Emiliana Torrini - piękne!
W błysku zachodzącego słońca jesteś Ty....
Zasłonięta pledem z miękkich chmur...
Wirujesz z wiatrem...
Wśród gwiazd...
A ja trwam w bezlitosnej ciszy samotności...
Spoglądam w labirynt pochowanych emocji....
Uśmiecham się do marzeń i snów...
I marzę....
Kiedyś się spotkamy w krainie naszych snów...
Spleciemy dłonie idąc skrajem tęczy...
Ty, ja, dwa serca bijące w tym samym rytmie...
I oczy mówiące: kocham....
Wyjaśniło się dlaczego Judytki nie było ze mną i dlaczego Jej telefon milczał. Nie, nie porwali Jej Talibowie ani kosmici. Gdy ja czekałem na Judytkę to ona była w szpitalu. Spadła ze schodów i skręciła rękę, prawą na dodatek. W tej sytuacji trudno się dziwić, że wyłączyła telefon. Potem też pewnie była na lekach przeciwbólowych i nie było Jej w głowie gadać przez telefon. Widziałem się z Nią dzisiaj, przytuliłem Ją i jest dobrze. Obiecała mi, że następnym razem nie będzie sobie niczego łamać przed wyjściem ze mną. :-P
W pracy masakra. Nie dlatego, że ruch jak diabli. Wręcz przeciwnie, mało klientów, czas ciągnie się jak diabli, do domu puszczają przed czasem. Niby się powinienem cieszyć, ale to nie wygląda dobrze. Po prostu, dzisiaj pójdziesz wcześniej, ale jak będzie ruch to trzeba będzie odrobić te godziny.
Normalnie trafiłem na taki hicior, że wyrywa z butów! :-P
Pokoloruj mój świat barwami snów...
Zagraj mi melodię z marzeń...
Nic nie mów, słowa to tylko pył...
W oczach wyczytam to co ważne...
Zaczaruj, jak tylko ty potrafisz...
Magią zmień świat na lepsze...
Siądź przy mnie i słuchaj szeptu wiatru...
On opowie o pięknie chwili...
Motyle kolorami skrzydeł dadzą uśmiech...
Słońce zaświeci, drzewa szumią o nas...
I tylko trwaj w wyobraźni cudownej...
I tylko bądź w moim kosmosie...
Trochę mnie tu nie było, ale wracam. Zamierzam teraz częściej bywać, bo aż mi wstyd, że tak zaniedbałem swoje pisanie.
Co u mnie? W pracy jak było tak jest, raz są kolejki, raz nie ma. Ja najbardziej lubię siadać na tzw. szybkiej obsłudze, czyli kasach do 10 artykułów. Zawsze jest tam więcej klientów niż na innych kasach i czas po prostu szybciej idzie. W domu też sporo zajęcia, w ogrodzie roboty sporo bo trochę zaniedbany był więc szalałem z sekatorem i kosą i zaczyna to wyglądać całkiem nieźle. :-) A oprócz tego jak zwykle u mnie książki, filmy i muzyka dudniąca kiedy się tylko da. :-)
Teraz napiszę czemu taki tytuł notki... Dalej mi łzy w oczach stają, bo dawno mnie tak nikt nie wystawił do wiatru. I to kto - osoba, o której myślałem, że jestem dla niej kimś istotnym. W poprzedniej notce pisałem, że ciągle czekam na spotkanie z Judytą. Dzisiaj miało być, umówiłem się z nią na kawę. I skończyło się na tym, że jak głupi czekałem półtorej godziny z różą w ręce. Próbowałem się do niej dodzwonić, ale wyłączyła telefon. Potem, gdy już włączyła nie odebrała.Jej róża dostała się przypadkowej dziewczynie przechodzącej koło mnie, a ja... Jest mi tak cholernie przykro i smutno... Czekam na jej wyjaśnienia, ale po takim czymś to nie wiem czy ma to jakiś sens... Boli, cholernie boli, bo naprawdę zdążyłem ją polubić...
Obejrzałem sobie znakomity film polecony przez koleżankę blogowiczkę Anaste - (http://anaste.blog.interia.pl/). "Agora" to film o historii Hypatii - mądrej, wykształconej kobiety, myślicielki i filozofki, żyjącej w Aleksandrii. Wstrząsający film o tym jak walka w imieniu religii potrafi zniszczyć to co najlepsze. Polecam, dodając jednak, że jest to film, który skłania do długich przemyśleń.
Zagra Urszula i jeden z Jej najlepszych kawałków.
Kolejny kawałek zachmurzonego nieba...
We mnie, w moim sercu...
Kolejny sztylet w plecach, piasek w oczach...
Kolejna łza, kolejna cierń...
Gdzie są promienie słońca, gdzie śpiew ptaków...
Gdzie zapach kwiatów i światło gwiazd...
Teraz tylko gromami krzyczą moje myśli...
Teraz tylko słowa ostre jak brzytwy...
Tak szukam schronienia w ramionach życia...
A ono znowu dało mi w twarz...
Czy ja kiedyś wybuchnę wulkanem szczęścia...
Czy wiatr mnie tylko zabierze i zniknę...
I już mamy kwiecień, pogoda się poprawiła, można pochodzić sobie po okolicy, posiedzieć nad Dunajcem. Kilka dni temu spotkałem nad rzeką dwa piękne łabędzie, którym oczywiście zrobiłem pamiątkowe fotografie. W domu też jest co robić, porządki w ogrodzie się same nie zrobią. W pracy w miarę spokojnie, bywają dni, że naprawdę trzeba się sprężać, a są i takie, że klientów jest mało, chwilami człowiek aż czeka by jakiś podszedł do kasy. Ale pracuje się fajnie, bo mamy wesołą ekipę i zawsze coś wesołego się usłyszy czy powie. Fajnie jest...
Z Judytą się widujemy, ale za rzadko. Praktycznie tylko w pracy, a i to nie zawsze. Ja przeważnie mam na rprzedpołudniowe zmiany, ona po południu. W sobotę mieliśmy iść na coś dobrego, ale okazało się, że ona musi iść do pracy bo brakowało kilku osób. Ale co się odwlecze to nie uciecze i w tym tygodniu już a pewno się uda.
Jest, kurde, jest! W końcu dorwałem! Obejrzałem sobie ponownie po wielu latach "To", znakomity miniserial na podstawie książki Stephena Kinga. Widziałem ten film lata temu i do dzisiaj po nim mam ciarki na plecach widząc klaunów. Moim zdaniem Pennywise to jeden z najbardziej przerażających bohaterów horrorów!
To moje "ustrzelone" łabędzie, a pod spodem niespodzianka. Oprócz pisania wierszy bawię się czasem tworzeniem muzyki. I tu jest jeden z moich utworów. Słuchać ostrożnie - proszę o opinie. :-)
Wiosennym wiatrem rozkołysani do lotu...
Wzajemnie chmury roztrząsamy skrzydłami dłoni...
Szukamy świata gdzie nie będzie kłopotów...
Gdzie żaden smutek nas nie dogoni...
Trwamy w zielonych liściach, w trawie...
W pierwszych powrotach ptaków, w kwiatach...
Prócz nas jest tylko kosmos prawie...
Wciąż wędrujemy po własnych światach...
I choć wracamy do tego co prawdziwe...
Do chwili smutku i zwątpienia...
To nasze światy są wciąż w nas żywe...
I powrócimy tam w chwili natchnienia....
Cały tydzień człowiek zapracowuje na tę puszkę chleba, to dzisiaj nadszedł czas wolnego. Tylko szkoda, że pogoda paskudna, bo miałem wielką ochotę na spacer z aparatem, by postrzelać trochę fotek. A tak to zostało tylko czytanie książek i słuchanie muzyki. W środę było za to ładnie, więc zabrałem się za porządki w ogrodzie. Nawet nie miałem tego specjalnie w planach, ale miałem dobry dzień na pracę i poszło świetnie. Poza tym, że na czole mam piękną szramę od gwoździa. :-) Rozwalałem inspekt, który nie wytrzymał ciężaru śniegu i jak wyciągałem jedną z desek to odbiła się ona od następnej i przeleciała tuż obok mojej głowy. Niestety, na końcu był gwóźdź, który zarysował mi czólko. Ale to tylko na tym się skończyło i dobrze! :-)
Z Judytą się widziałem, trochę się marwię o nią, bo mówiła mi, że boli ją ostatnio brzuch. Robiła badania, ale wyniki dopiero ma dostać. Mam nadzieję, że będzie wszystko w porządku. To jest taka moja gwiazdka dająca uśmiech. Jakoś tak działa na mnie, że czuję się taki bardziej potrzebny, daje mi takiego kopa do dalszego działania. Cieszę się, że ją spotkałem na swojej drodze, bo to świetna przyjaciółka. Zawsze ma u mnie dobre słowo bo na to zasługuje. W następnym tygodniu może uda mi się ją wyciągnąć do kina. :-)
Z filmów to ostatnio oglądam powtórki! :-) Teraz na przykład powtarzam sobie filmy z serii "Oszukać Przeznaczenie". Ktoś nie zna? To polecam! :-)
Zagra moje ukochane The Prodigy!
Na skraju mojej tęczy wyrysowane słowa...
Dwa tylko, a jak ważne co dnia...
Słowa, co ruszają cały świat od nowa...
Takie, dla których serce wciąż gra...
Te słowa malują przepięknymi kolorami...
Są muzyką, której nikt nie fałszuje....
Są ciszą wspólnych myśli gdy jesteśmy sami...
Są wszechświatem, którego nic nie zepsuje...
Są piękne jak te oczy w me oczy wpatrzone....
Są najpiękniejszym z mych marzeń znaczących tak wiele...
Melodie najcudowniejsze, tak, to właśnie one...
Dwa słowa, piękno czasu: "zawsze przyjaciele"....
Ósmego marca był może i zwyczajnym dniem. W pracy udało mi się załapać na kasę z kwiatami, ciętych już nie było, doniczkowe nie grzeszyły świeżością to i mało kto to kupował. Ale i tak sprzedałem sporo, doradzałem zresztą jak umiałem. Dzięki mnie zeszły na przykład wszystkie krotony.
Kwiat ten przepiękny, chociaż trudny dosyć w utrzymaniu. Nie lubi pewnych warunków i czasem odmawia rośnięcia. Trzeba mieć dobrą rękę do kwiatów, żeby rósł pięknie, ale jak się uda to po prostu zachwyca oczy kolorami swoich liści.
Widziałem się też z Judytą, dostała ode mnie porządną czekoladę i buziaka. :-) Dziewczynom złożyłem życzenia, wydrukowałem kartkę z życzeniami, podpisałem się i było miło. Podziękowały mi, że przynajmniej ja pamiętałem. Warto było! :-)
Wczoraj był Dzień Mężczyzny, i nawet dostałem kilka życzeń od koleżanek. Jak mi bardzo miło było! Uśmiech na gębie, aż się fajniej pracowało, chociaż kolejki były duże. Teraz jestem kasjerem, w grudniu chwilowo byłem na przyjęciu towaru, ale od stycznia z powrotem siedzę na kasie i rozganiam kolejki. :-)
Z filmów to obejrzałem sobie taki dość zabawny film, komedię z elementami horroru. "Lesbian Vampire Killers" nosi to tytuł, opowiada o wyuzdanych wampirzycach, na dodatek lesbijkach. Nie spodziewałem się niczego dobrego, ale jednak całkiem zabawne to było. :-)
Telefon muszę zmienić, bo obecny mnie zaczyna porządnie irytować. Wyłącza się czasem sam bez żadnego powodu, czasem twierdzi, że nie ma karty pamięci, mimo że cały czas jest. Ech, znowu wydatki się szykują... I jak to mówią, pójdę w długi i trzeba będzie znowu spłacać i spłacać... Jakiś czas temu mój komputer postanowił sobie zrobić wolne i przestać działać. Konkretniej to karta grafiki zdechła, więc musiałem kupić nową, do tego dołożyłem pamięci i dysk zewnętrzny. Kosztowało mnie trochę, ale teraz przynajmniej śmiga pięknie. :-)
Uwaga, teledysk zawiera walące po oczach strobokopy. :-) Ale Nena powraca, a kawałek jest niezły! :-)
Gdybyś widziała w moich oczach..
Promienie światła wyrwanego z serca...
Gdybyś spojrzała w oczy...
Zobaczyłabyś inny świat, inny czas...
Gdybyś chwyciła moje dłonie...
Czułabyś ciepło płynące z myśli...
Gdybyś przytuliła delikatnie...
Na zawsze świat wywróciłabyś...
Gdybyś tu była, obok blisko...
Bliskością serca, ciepłem dłoni...
Gdybyś słyszała śpiew duszy...
Głos, którego smutek nigdy nie dogoni...
Nowe miejsce, na nowo przecierane szlaki. Zobaczymy jak wyjdzie! Ciekawy jestem, czy moi dawni czytelnicy jeszcze pamiętają, że jest taki Bernard, który czasem napisał coś w miarę sensownego. Zabierałem się za ten powrót długo. Tamten blog to już przeszłość, teraz tylko w tym miejscu można poczytać moje wypociny. :-) Zmiany? Mniej muzyki, jakieś utwory będą, ale rzadziej. Wiersze? Nie może ich zabraknąć, dalej piszę i będą. Będą dłuższe notki, na pewno sporo o filmie, muzyce i sporcie. To mnie nakręca, więc nie zabraknie takich tematów. A oprócz tego o życiu, takim zwyczajnie niezwyczajnym...
Pojawiła się w moim życiu pewna dziewczyna, zakręciła mi w głowie i nie ogę przestać myśleć o Niej. Tylko co z tego skoro Ona traktuje mnie jako swojego Przyjaciela, a ja chciałbym chyba czegoś więcej. Bardzo się lubimy, ale to wszystko... Na dodatek podobno za miesiąc chce wyjechać do Wielkiej Brytanii, a ja już czuję, że wtedy znowu będzie pustka.
Z ostatnio obejrzanych filmów polecam ten: "Niepowstrzymany". Film oparty na faktach, opowiada o próbie ratowania ludzi przed katastrofą kolejową. Z dużej stacji kolejowej przez błąd człowieka ucieka pociąg. 39 wagonów, w tym z materiałami łatwopalnymi, jedzie z pełną prędkością bez kogokolwiek kto mógłby zatrzymać skład. Co dalej? Zobaczcie!
Dzisiaj muzyka jest: ten kawałek musi być hitem, nie może być inaczej! wystarczy powiedzieć, że nucę to od dwóch dni i przestać nie mogę! :-)
Zaczarować Twój świat...
Bramy w nim otworzyć...
Po to by wejść do środka...
By z Tobą marzyć i śnić...
By być...
Za rękę z Tobą chcę biec przez życie...
Chcę uśmiechać się do gwiazd...
W chmurach zanurzyć się i trwać...
Dać Ci wszystkie kwiaty świata...
Dla Ciebie...
Ty tylko bądź blisko przy mnie...
Wytrzymaj ze mną gdy jestem nie sobą...
Uśmiechnij się i otrzyj oczy gdy płaczę...
Przytul i powiedz, że zawsze będzie lepszy dzień...
Tylko bądź...